Józef Chilicki z lewej strony, w środku nieznany, z prawej "chłopak z Terebejna". Fot. ze zbiorów córki Marii Chilickiej.
Józef Chilicki (1891) s. Konstantego i Agnieszki z domu Adamcewicz. Miał starszego brata Kazimierza i siostrę Olimpię. Brat zginął podczas I wś, i nie wiadomo gdzie został pochowany.
Siostra wyszła za mąż za p. Orciucha i zamieszkali w Nalibokach "na Ostrowiu". Podczas II wś., po niemieckiej pacyfikacji Nalibok 6 sierpnia 1943 roku, rodzinę wywieziono do pracy przymusowej w III Rzeszy. Olimpia zginęła tam od wybuchu bomby podczas alianckiego nalotu. Po wojnie, jej mąż wyjechał z trójką dzieci do Chicago w USA.
Józef Chilicki podczas IWŚ służył w carskim wojsku i Polskim Korpusie gen. Dowbór Muśnickiego w Bobrujsku.
Po powrocie z wojny do Nalibok, nie chciał być rolnikiem. Chciał zostać nauczycielem - uczył się m.in. z późniejszym nauczycielem w Nalibokach Bernardem Farbotko. Zgodnie z wolą rodziców, wrócił jednak na gospodarstwo w Nalibokach.
Ożenił się z Olimpią (1895) c. Józefa Grygorcewicza i Marii z domu Dubicka. Mieszkali w centrum Nalibok - tam gdzie dzisiaj wybudowano prawosławną cerkiew. Miała siostry:
Faustynę - wywieziona podczas wojny do III Rzeszy, a jej syn Franciszek do Austrii. Uciekła z obozu chcąc połączyć się z synem, zatrzymana w Monachium 1 rok przebywała w więzieniu.
Helenę - prowadziła w Nalibokach restaurację, a po powrocie z pracy przymusowej w Niemczech mieszkała jakiś czas w wiosce Gądków Wielki na Ziemi Lubuskiej, gdzie krótko była u księdza gosposią i pracowała w przedszkolu. Na ślub Janiny Suchockiej (mama autora tego artykułu) i Antoniego Karlika w Gądkowie Wielkim upiekła tort.
Antoninę - wywieziona z Naliboczanami do pracy przymusowej w III Rzeszy. Syn Józef był w sowieckiej partyzantce...
Józefę - podczas I wś pracowała przy rosyjskiej wojskowej kuchni. Wyszła za mąż za Rosjanina i zamieszkała w Sumach na Ukrainie. Rodzina w Nalibokach utraciła z nią kontakt.
Felicję - mąż Łukaszewicz, przeziębił się na Rybach w Nalibokach. Syn urodził się już po śmierci ojca.
...i trzech braci Wacława, Władysława i Edwarda.
Wacław - był w nalibockiej partyzantce, i w niemieckim obozie koncentracyjnym Buchenwaldzie. Zmarł w Australii.
Władysław - wywieziony z Naliboczanami 6 sierpnia 1943 r. na przymusowe roboty do III Rzeszy Niemieckiej, zmarł po wojnie w Australii.
Edward - wywieziony do Rosji sowieckiej, był w polskim wojsku w Anglii. Zmarł po wojnie w USA (zob. art. Edward Grygorcewicz urzędnik Gminy Naliboki).
"Mieliśmy gospodarstwo o powierzchni 12,5 ha (sad, pola uprawne i lasy). Gospodarowanie było utrudnione, ponieważ pola ciągnęły się długimi pasami w dość dużym oddaleniu od domu – ok. 3 km, były rozrzucone w pięciu miejscach. Mieliśmy pola k. Brodów, Kamionki – Kleciszcze, Jankowicz, a łąki w lesie."
Rodzina zamieszkiwała przy ulicy Nowogródzkiej 78 w Nalibokach powiat Stołpce, województwo nowogródzkie. Posiadali drewniany wielki dom ustawiony do ulicy węższym bokiem. Tak budowano w tamtych stronach...Przez pewien czas wynajmowali pomieszczenia dla nalibockiej szkoły. Później, kiedy wybudowano dwa nowe budynki szkolne, u Państwa Chilickich było kino, które przeniesiono do nowo - wybudowanej remizy strażackiej za gminą, przy końcu ulicy Wileńskiej.
Józef Chilicki był dobrym gospodarzem i w czasach II Rzeczypospolitej rodzina żyła nieźle. Okresowo wynajmowali mieszkanie miejscowymemu policjantowi Pisarczykowi i będącemu na praktyce weterynaryjnej p. Zmurzyńskiemu, który pochodził z Krzemieńca, a jego młoda żona ze Lwowa. Pan Józef był radnym w Gminie Naliboki oraz członkiem Komitetu Nauczycielskiego w szkole.
W 1933 r. (22XI), wydzierżawił na 36 lat 1/9 dziesięciny gruntu "na Ostrowiu" od Alfonsa Łojko. Umowę notarialną podpisano w Sądzie Grodzkim w Iwieńcu w obecności sędziego Ksawerego Gorzuchowskiego. (Repetytorium nr 67).
W rodzinie urodziły się dzieci: Marysia (1926), Jadzia (1928), Jania (1933), Wincenty (1935), Stanisława (1937).
Maria Chilicka.Fot. udostępniona przez bratanicę Ewę Chilicką.
Wincenty Chilicki. Fot. udostępniona przez córkę Ewę Chilicką.
Jadwiga Chilicka z mężem Bronisławem Drogosiem. Fot. udostępnił Paweł Drogoś.
Dramat dla rodziny, tak jak wszystkich mieszkańców miasteczka rozpoczął się 17 września 1939 roku, kiedy do miasteczka weszli Rosjanie. Sytuacja materialna rodziny zaczęła się systematyczne pogarszać, a w perspektywie wisiała groźba wywózki na Sybir.
Za sowietów zobowiązany był odpracowywać w lesie tzw. normy, a za Niemców oddawać kontyngenty.
W czerwcu 1941 roku, okupant się zmienił. Odeszli sowieci, a przyszli Niemcy...
Podczas napadu na Naliboki w dniu 8 maja 1942 roku, sowieccy partyzanci spalili rodzinie dom, chlewy, stodołę oraz trzodę chlewną – świnie, kury, króliki. "Cztery krowy uratowaliśmy bo uciekłam z nimi na pole. Ojcu kazali zaprząc konia do wozu i załadować słoniną, mięsem i mąką. Spalili wszystko, odtąd mieszkaliśmy w stodole. Dużym wysiłkiem rodziny odbudowaliśmy się – dom, chlew, obora. Pomógł nam szczególnie p. Lewiński, który zrobił okna – przed wojną uczył w szkole zawodowej stolarstwa. Płaciliśmy mu masłem i mlekiem."
Po pewnej stabilizacji, nastąpiła pacyfikacja miasteczka przez Niemców w dniu 6 sierpnia 1943 roku.
Rodzinę Józefa Chilickiego wywieziono do Białegostoku, skąd dwie córki: Marysia (1926) i Jadzia (1928) pojechały na przymusowe roboty do Niemiec. Po kilkumiesięcznym "pobycie" w Białymstoku, gdzie Pan Józef pracował w młynie, jego żona Olimpia, za jakieś przewinienie przebywała tam z chorymi ludźmi w obozie "po żydowskim getcie", gdzie zachorowała na gruźlicę.
Jeszcze podczas niemieckiej okupacji udało się rodzinie wrócić do Naliboków. Próbowali ponownie urządzić się na gospodarstwie. Kiedy jednak w 1944 roku znowu przyszli sowieci, powiedzieli p. Józefowi, że "albo wyjeżdżasz do Polski, albo pojedziesz na Sybir".
W kwietniu 1946 roku, Józef Chilicki wyjechał z rodziną (oprócz córki Marysi i Jadzi, które przebywały w III Rzeszy niemieckiej) do PRL-u. Podczas załadunku do wagonów kolejowych na stacji w Stołpcach, rodzina straciła konia, którego śmiertelnie potrąciła sowiecka ciężarówka, co jest odnotowane w arkuszu ewakuacyjnym.
Na Ziemiach Odzyskanych osiedlili się w wiosce Gądków Mały na Ziemi Lubuskiej. Zamieszkali w murowanym poniemieckim domu na górce, obok budynków dawnego majątku ziemskiego. Jeszcze w tym samym 1946 roku, 30 września zmarła żona Józefa, Olimpia i 13 grudnia córka Józefa.
Grób rodzinny w m. Gądków Wielki gm. Torzym powiat Sulęcin.
Artykuł napisany na podstawie relacji ustnych p. Marii Chilickiej z miesiąca grudnia 2020 r. i z dnia 10 stycznia 2021 roku.
Ś.P. Maria Chilicka spoczywa na cmentarzu komunalnym w Gorzowie Wlkp.P.S. Pani Maria Chilicka zmarła w dniu 5 grudnia 2021 roku w szpitalu w Drezdenku.
Stanisław Karlik







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz