niedziela, 27 sierpnia 2017

Lucek i Boguś Grygorcewicze – partyzanci z Naliboków

     

24 lipca 2012


 Przed II wojną światową rodzina Grygorcewiczów mieszkała  w Nalibokach przy ulicy Nowogródzkiej, powiat Stołpce woj. nowogródzkie.  Sąsiadowali z  rodzinami: Chilickich, Radzionów (kowal), Farbotków, Wojnów, Ogiejków, Kokielów, Szarżanowiczów.

Leonard Grygorcewicz był Naliboczaninem.  Żonę poznał podczas  nauki, i nie pochodziła ona z Naliboków. Małżeństwo miało trójkę dzieci: dwóch synów, Lucjana - Lucek i Bogusława - Boguś oraz córkę  Gertrudę – Giercię. 

Kiedy w 1939 roku rozpoczęła się wojna, Lucek uczył się w IV klasie stołpeckiego gimnazjum, a  brat w szkole powszechnej w Nalibokach.

W czasie okupacji sowieckiej uczniowie gimnazjum stołpeckiego byli "niepokorni," i nie mogli się pogodzić z utratą przez Polskę niepodległości. Kiedyś zniszczyli portret Stalina, za co niektórych wywieziono na Sybir.

W szkole w Nalibokach Boguś był harcerzem i należał do drużyny zuchów.  Od II klasy był   ministrantem w kościele, a „swoją wiarą nas zawstydzał – mnie i Lucka” – napisała w liście jego siostra  Gertruda.


Powstanie Warszawskie, Lutek pochylony. Ze zbiorów Gertrudy

Podczas niemieckiej okupacji - po dwóch pacyfikacjach Naliboków (8 maja 1943 r., sowieckiej i 6 sierpnia 1943 r., niemieckiej), rodzina często zmieniała miejsce zamieszkania. Zamieszkiwali w Iwieńcu, Baksztach, Zabrzeziu, Kamieniu.

W 1941 r. Lucek należał do iwienieckiej konspiracji i zaprzysięgał nowych członków.  Później  był członkiem  nalibockiej samoobrony.

 Kiedy wracał do domu w Nalibokach, zawsze długo rozmawiał z młodszym bratem. Boguś był wrażliwym i zdolnym chłopcem. Miał bardzo dobrą pamięć, a wiersza potrafił się nauczyć po jednym przeczytaniu. Po ojcu odziedziczył zdolności muzyczne, grał na mandolinie, bałałajce, gitarze i skrzypcach. Był wysportowany, dobrze pływał i skakał z mostu do rzeki Berezyny.

Prawie przez całą okupację niemiecką rodzina mieszkała w Nalibokach. Ich siostra  Gertruda kolegowała się z Irką Cabanek z Łodzi i Józią, córką  Olimpii Chilickiej.

W dniu 8 maju 1943 r., kiedy sowiecka partyzantka napadła na , rodzina  mieszkała w Iwieńcu.

Po utworzeniu polskiej partyzantki, Lucek od razu się do niej "zaciągnął". W dniach 19-20 czerwca 1943 r. walczył w Powstaniu Iwienieckim. Bogusia jeszcze wtedy nie było w partyzantce.

W dniu 6 sierpnia tego samego roku, kiedy  Niemcy pacyfikowali miasteczko w czasie antypartyzanckiej operacji pod kryptonimem „Hermann”, Boguś był jeszcze w domu z rodzicami i z siostrą.

 W tym samym dniu,  po "załadowaniu" Naliboczan  na samochody ciężarowe, Niemcy wieźli wszystkich na stację kolejową do Stołpców.  Podczas jazdy niemiecki samochód  wpadł do rzeki Suły wraz z ludźmi. Boguś  wyciągnął wtedy z wody  rodziców i siostrę. Szczęśliwie rodzina przeżyła, ale znalazła się w szpitalu w Stołpcach gdzie udzielono jej pomocy medycznej.


Powstanie Warszawskie – walki na Żoliborzu. Lutek pierwszy z prawej. Ze zbiorów Gertrudy Grygorcewicz

Gertruda napisała, że ostatni raz widziała się z braćmi w lesie, w okolicy Wołkowyska. Rodzice i ona chcieli, aby Boguś do nich wrócił – miał tylko 16 lat! W liście – karteczce  Boguś  im odpowiedział:

„Wy mnie zawsze uczyli, że na pierwszym miejscu Bóg, następnie Ojczyzna, a potem rodzina, więc idę walczyć za Ojczyznę!”

Bracia poszli z partyzantami Batalionu Stołpecko – Nalibockiego AK w kierunku Warszawy.  Ich siostra z  rodzicami „tłukła się po ludziach”.

Lucek i Boguś walczyli w Powstaniu Warszawskim w Zgrupowaniu "Kampinos."

W dniu 2 sierpnia 1944 r. w boju o lotnisko bielańskie Boguś – „Mały” został ciężko ranny.

Zmarł w szpitalu w Laskach: „przygotowany na tę podróż przez księdza Stefana Wyszyńskiego, późniejszego Kardynała."


Bogusław Grygorcewicz "Mały" z Nalibok.  Fotografia opublikowana na fb przez Armelę Kochanowską.

Późniejszy Prymas Tysiąclecia wspominał to zdarzenie jeszcze po wielu latach.
[…] ten szesnastoletni chłopaczek służył ze swoim starszym bratem w armii powstańczej w formacji kawalerii wileńskiej.
Przeniesiono go do szpitala, położono na niewielkiej sali w zakładzie franciszkanek w Laskach. Tam się z nimi spotkałem, spowiadałem go i przygotowałem na śmierć. Był bardzo poszarpany od kul, bo gdy został ranny, przez trzy dni leżał na deszczu i chłodzie pod kulami. Nikt nie mógł się do niego dostać, aby go stamtąd zabrać. Więc gdy wreszcie został przeniesiony do szpitala wojennego, był już prawie bez sił i trudno go było uratować. […]
Pochowałem go na cmentarzu pod Izabelinem na górce, w piasku, bez trumny, bo już trumien nie było.
Stefan Wyszyński, 1 sierpnia 1963 r.





– Cmentarz Wojenny, kwatera strzelca „Małego”. Arch. St.Karlik

Partyzanci Batalionu Stołpecko – Nalibockiego AK wraz z innymi partyzanckimi oddziałami, po 63 dniach powstańczych walk wycofywali się w kierunku Gór Świętokrzyskich.

W dniu 29 września 1944 roku w bitwie pod Jaktorowem k. Grodziska Mazowieckiego, całe partyzanckie zgrupowanie zostało zaatakowane i rozbite przez Niemców. Tylko nielicznym udało się przebić  z niemieckiego okrążenia.

 Lucjan Grygorcewicz, tak jak jego młodszy brat Boguś, w grudniu 1944 r.,  zginął od niemieckiej kuli  na Kielecczyźnie.

Z całej nalibockiej rodziny  Leonarda Grygorcewicza, ocaleli  rodzice  oraz  siostra Gertruda.

Bracia: Bogusław Grygorcewicz „Mały” i  starszy,  Lucjan Grygorcewicz „Lutek” polegli w walkach z Niemcami. Obaj „Za Polskę ! ”


Bogusław Grygorcewicz „Mały”. Arch. St. Karlik

Artykuł  opracowany na podstawie wiadomości zawartych w listach od Pani Gertrudy Grygorcewicz, książki „Z Iwieńca i Stołpców do Białegostoku” Józefa – Jana Kuźmińskiego, artykułu z pisma WTK nr 34 z 1981 r. i innych opracowań historycznych o walkach partyzanckich podczas II wojny światowej.

Stanisław Karlik

Podziel się tym z innymi. Udostępnij na:

Komentarze nawołujące do przemocy, zawierające zniesławienia, wulgaryzmy, groźby karalne lub spam będą usuwane. Również wpisy osób podających nieprawdziwy email.


1 odpowiedź Lucek i Boguś Grygorcewicze – partyzanci z Naliboków

  1. Barbara z "Maratonów" Odpowiedz
    1 sierpnia 2014 w 08:02
    CZEŚĆ I CHWAŁA . PAMIĘTAMY. ZAWSZE.. DO PÓKI ŻYJEMY. UCZESTNICZYMY W SIERPNIU WE MSZY ŚW, JAK NIE~W WIERSZACH, to tam gdzie mieszkamy. NAWIEDZAMY Ich GROBY i ZAPALAMY ZNICZE.

Brak komentarzy: