niedziela, 26 kwietnia 2020

Franciszka Adamowicz z Pohorełki...



Wspomnienie o babci i prababci Franciszce Adamowicz z Pohorełki k. Iwieńca (Obecnie w Republice Białoruś).


Franciszka Adamowicz z wioski Pohorełka k. Iwieńca była córką  Maryli i Bronisława Orłowskiego z wioski Pokucie k. Iwieńca. Jej ojciec był budowlańcem i, jak opowiadała  córka Emilia budował kościół pw. św. Aleksego w Iwieńcu.

Mężem Franciszki był Kazimierz Adamowicz z Pohorełki, który   zmarł  na przełomie lat 20. i 30., XX wieku. Z relacji córki Emilii wynika, że był rozsądnym i zapobiegliwym gospodarzem. Całe życie powtarzała, i cieszyła się, że  kupił jej kiedyś w Iwieńcu  piękną sukienkę.  Jest mglista wiadomość, że był ranny podczas wojny polsko - bolszewickiej. Franciszka została wdową i musiała  prowadzić ok. 9 hektarowe gospodarstwo rolne oraz wychowywać dzieci.

Rodzina była liczna i składała się z  6. córek:  Maryla, Emilia (1900), Hanna, Malwina, Helena, Leonarda i   4. synów: Bronisław, Michał, Wincenty, Antoni (1920).

W latach 20. lecia międzywojennego zamieszkiwali w wiosce Pohorełka gminy iwienieckiej, gdzie prowadzili  rozproszone gospodarstwo rolne.

Syn Wincenty - Wincia, zmarł chyba w latach 30., XX wieku.  Siostra Emilia często opowiadała,  że  odbywał służbę wojskową i kiedyś przyjechał na przepustkę.  Podczas pobytu w domu rodzinnym w pewnym momencie "skoczyła mu na piersi suka". Nie wiadomo, czy pies okazywał w ten sposób swoją radość, ale jest faktem, że Wincia wkrótce zmarł. Dzisiaj możemy się tylko domyślać, że pies był zarażony wścieklizną  i w ten sposób zaraził  swojego  przyjaciela.

Franciszka  paliła papierosy i  wykorzystywała każdy  nawet najmniejszy  skrawek papieru, aby móc w niego  zawinąć tytoń.

Córka Emilia mieszkała w latach 30. XX wieku  w Wołożynie i często przyjeżdżała z dziećmi, z córką Janiną oraz  synem Ksawerym do swojej mamy w Pohorełce.

Wnuczek Ksawery chodził wtedy z babcią po polach, lasach i łąkach gdzie zbierali różne lecznicze zioła.

Kiedy w 1939 roku zaczęła się wojna, i na ziemi iwienieckiej  rządy radzieckie, babcia Franciszka  posyłała wnuczkę Janinę z żywnością dla nauczyciela Stefana Jastrzębskiego.

W tym czasie sowieci powołali do wojska syna Antoniego, którego de facto wywieźli do obozu pracy na Kaukazie.

Kiedy w 1941 roku przyszli Niemcy, wywieźli do pracy przymusowej w III Rzeszy, Bronisława, Michała, Leonardę...

Po Powstaniu Iwienieckim 19 czerwca 1943 r., i spaleniu Pohorełki, Niemcy wywieźli do obozu pracy przymusowej w Mińsku Litewskim (Białoruskim) Franciszkę z córką  Emilią z dziećmi  Janiną i Ksawerym oraz z córką  Heleną, gdzie przebywali do wiosny 1944 roku.

Po zakończeniu wojny w 1945 roku, Franciszka nie miała już swojego domu w Pohorełce, który  Niemcy spalili podczas antypartyzanckiej operacji "Hermann" latem 1943 r. Przebywała w tym czasie u córek: u Maryli Kuczyńskiej w Starzynkach i u Malwiny Czepiołko  w Kureczkach.

Jej dzieci: Bronisław, Michał i Leonarda  znaleźli się w Kanadzie, Antoni w Holandii, a Emilia z rodziną  w PRL -u.

Do PRL-u w latach 50. przyjechały też z rodzinami córki  Malwina i  Hanna.

Franciszka Adamowicz z d. Orłowska pozostała w BSRR  gdzie pozostały też córki Maryla w Starzynkach i Helena w Pohorełce.

Franciszka Adamowicz zd Orłowska zmarła na początki lat 50. w Pohorełce k. Iwieńca.





Na fotografii przy trumnie Franciszki w Pohorełce. Od lewej: nn, córka Hanna z mężem Żdanowiczem (trzyma krzyź), córka Malwina Czepiołko, córka Maryla Kuczyńska, córka Helena z mężem  Gołubowiczem, który trzyma na rękach synka Antoniego - Tolika (1949). Fotografia udostępniona przez wnuczka Wiktora Czepiołko.




Stanisław Karlik

Brak komentarzy: