4 października 2012
W latach 1921/39, Łancew Ług był osadą w gminie Dobromyśl powiat Baranowicze województwo Nowogródzkie. Poczta – Leśna k. Baranowicz, stacja kolejowa Leśna – 10 km. Najbliższa linia komunikacji autobusowej – Leśna, Byteń – 8 km. Sąd Grodzki – Baranowicze, Sąd Okręgowy- Nowogródek. Urząd Parafialny – rzymskokatolicki w Łancew Ługu, – prawosławny w Dobromyślu.(1)
W 1940 r., NKWD zlikwidowało w Łancew Ługu i Wielkim Polu polską organizację konspiracyjną, która składała się głównie z członków „Strzelca”. Do organizacji należeli: Jan Czyż, Czesław Ewczak, ks. Tadeusz Murżyński (Murzynowski ?), Stefan Róg, Antoni Sobierajczyk, Sosiński (leśnik), Stefan Szczepański, Antoni Tomczyk, Włodzimierz Umański.(2)

Łancew Ług – ok. 1942 r. Polacy pracujący przy odśnieżaniu trasy kolejowej: Baranowicze – Mińsk. Najwyższy, w środku, prawdopodobnie Stanisław Karlik Fot. ze zbiorów Marka Malerowicza (+2021), udostępniona przez Jana Karlika.
Podczas okupacji niemieckiej 1941/44, istniała w Łancew Ługu placówka Armii Krajowej, do której należeli miejscowi Polacy:
- Gumela – dowódca placówki AK,
- Senkowski – zastępca dowódcy,
- Wnęk – żołnierz,
- Karlik Stanisław – „ ,
- Kotalski Tadeusz – „ ,
- Jakubek – „ ,
- Balińska Krystyna – „ ,
- Prądecka Danuta – „ ,
- Fołtyn Zofia (Foltyn) – „ ,
- Madejski – „ ,
- Gębala Jadwiga – „ ,
Latem 1944 r., kiedy na skutek radzieckiej ofensywy, Niemcy wycofali się na Zachód, NKWD przeprowadziła aresztowania wśród Polaków. Gumelę, Wnęka i Senkowskiego aresztowali ”na Juchalińskiem” u Drypczyńskiego, gdzie pod pozorem gry w karty, konspiratorzy mieli swoją odprawę. Niektórym udało się uciec – Krystyna Balińska uciekła z aresztu w Baranowiczach, przedostała się do Nowej Myszy, później do Leśnej, gdzie udzielił jej pomocy Ignacy Umiński. Stamtąd, ukrytą w furze siana zabrała matka, przewiozła i ukryła u Katarzyny Gugulskiej. Uciekł także Tadeusz Kotalski.(3)
Kilka lat po wojnie powrócił z ZSRR Jakubek. Stanisław Karlik nie powrócił – dopiero po 63 latach rodzina dowiedziała się, że zmarł na Kołymie.
Dokumenty obrazują losy żołnierza AK Stanisława Karlika z Łancew Ługa gm. Dobromyśl powiat Baranowicze woj. Nowogródzkie.
Z „Archiwnoj sprawki” wynika, że: Aresztowany – 10 grudnia 1944 r. Osądzony 25 kwietnia 1945 r. Do Magadanu przybył parowcem „Kawkaz” 5 sierpnia 1945 r. Zmarł 13 października 1945 r. W czasie pobytu w areszcie w Baranowiczach odwiedzał go członek rodziny Błażej Niedziela.

Nr 10 na mapce – msce „pobytu” i śmierci Stanisława Karlika (W:) Janusz Siemiński, „Moja Kołyma”,Wyd.KARTA, Warszawa 1995.
Stanisław Karlik
(1) Skorowidz miejscowości RP…, opracowany przez Komitet Redakcyjny pod kier. Inż.Tadeusza Bystrzyckiego, Wydawnictwo Książnicy Naukowej Przemyśl – Warszawa. Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa. S. 931
(2) Rafał Wnuk ,”Za pierwszego Sowieta”, PAN – ISP, Warszawa 2007, s.309
(3) Relacja p. Jadwigi Dudek (Gębala) – w posiadaniu autora.













Mama pamięta nazwisko dziedzica Woroncewa. Tam też dziadek często bywał – „naprawiał jemu wszystkie maszyny”.
Rodzina była deportowana 10.02.1940 r. w rejon Archangielska. Pojechali rodzice i 6 dzieci.
Drugą znana postacią jest najstarszy brat mamy Stanisław Marek. Po deportacji został wcielony do Armii Czerwonej, potem do WP. Archiwa podają, że był dowódcą czołgu 139 I Bryg. Panc. Zginął pod Borujskiem w Operacji Pomorskiej.
Kilka nazwisk z artykułu mama sobie przypomina. Pamięta też kilka tu nie podanych.
Wymienia Baranków. To bracia określani przez sąsiadów przydomkami „Czarny i Żółty”.
Poza tym pojawia się nazwisko bezdzietnego małżeństwa Krzemień, 15 – osobowa rodzina Ziembickich i bogaty Osipuk. Mama przypuszcza, że był leśniczym i że uciekał przed Białorusinami. Potem rodzina mamy pilnowała jego opuszczony dom, bo „Białorusini kazali”
Jest jeszcze kilka fragmentarycznych wspomnień mamy jako dziecka. Szkoła do której chodziło starsze rodzeństwo: „Kiełbowice za Sewitutem (takie krzaki [?]), przez Murawinkę.” Były po drodze dwa wiatraki. Blisko Szczary. Tam się baptyści chrzcili”. Mi te nazwy niczego nie mówią, ale może komuś innemu będą przydatne.
Mama jeszcze żyje. Chętnie zapytam ją o jakieś inne szczegóły, gdyby były potrzebne.
Moja mama Wałdysława z domu KATARZYNSKA też urodziła sie (1924) w Wielkim Polu.Jej tata Jan Katarzyński pracował na kolei w Baranowiczach.Jej mama Honorata Katarzyńska (z domu Rudzińska) zajmowała sie wychowaniem dzieci.Mamy siostry i bracia tez urodzeni w Wielkim Polu to; Jòzef, Stanisław, Julian, Lolcia Janina i Zofia.Podczas wojny w okresie zimy mama i inne młode dziewczyny musiały oczyszczac ze śniegu tory kolejowe na tzw. „krzywej”.
Rodzice mamy też posiadali ziemie.
Może mama Pani cos pamięta o mojej rodzinie.?
ŁĄczę pozdrowienia
Henryk Wolozonek z Holandii
jestem Pani bardzo wdzięczny za komentarz sprzed ponad roku, a najbardziej za użycie nazwy wsi, z której pochodzi moja mama. Użyła Pani nazwy Murawinka. Przyznam, że przez wiele lat próbowałem zlokalizować Murawinkę i dopiero teraz, dzięki wspomnieniu drogi do szkoły rodzeństwa Pani mamy i podaniu kilku nazw, udało mi się to.
Jestem Pani naprawdę bardzo wdzięczny.
Moi dziadkowie mieli na nazwisko Klim i byli osadnikami wojskowymi w Murawince. Prawdopodobnie sprowadzili się tam ok. 1924 r., albo niewiele później. Cała,liczna rodzina została wywieziona przez Rosjan 10 lutego 1940 r. i z tułaczki wróciło do Polski tylko dwoje dzieci – moja mama Helena (ur. 1932 r.)i jej młodszy brat Tadeusz. Mama żyje i mieszka pod Warszawą, a jej brat zmarł. Mieszkał w Zielonej Górze. Zawsze myśleliśmy, że z Murawinki i okolic nikt nie przeżył (Archangielsk pojawia się oczywiście we wspomnieniach mojej mamy). W Stowarzyszeniu Sybiraków też nas w tym przekonaniu raczej utwierdzano. Czy możemy nawiązać ze sobą kontakt telefoniczny lub mailowy? Może nasze mamy chciałyby ze sobą porozmawiać? Jak Pani sądzi?
Czekam na Pani odpowiedź i życzę wszystkiego dobrego dla Pani i Pani mamy.
Marek Wiśniewski
Jest mi przykro, ze dopiero teraz przeczytałam pańska odpowiedź, a jednocześnie miło, że jakąś moją kropelką informacji mogłam pomóc w uzupełnianiu luki w historii pańskiej rodziny.
Po historii lubię trochę pogrzebać, ale moje życie pędzi innym torem i przyznam, że ostatnio nie wiele czasu mogę na to poświęcić. Skomentowałam artykuł Pana Karlika, zajrzałam na tą stronę tylko raz i … dwa lata przebiegły.
Czy moja mama będzie chciała i mogła nawiązać kontakt z Pańską – nie wiem. Od kilku przebywa w USA. Rozmawiamy niezbyt często – raz na 2-3 miesiące na skype. Wynika to z różnicy stref czasowych i możliwości mojej siostry. Ale zapytam o to. Może akurat kontakt miedzy naszymi mamami będzie realny. Poproszę o SMS na nr 501 566 155. Oddzwonię, jak będę w Polsce.
Pozdrawiam serdecznie. Małgorzata Lewandowska.
Potrafię odpowiedzieć tylko na ostatnie Pańskie pytanie.
Ani Wielkie Pole, ani Łancew Ług już niestety nie istnieją. Przypadkowo kiedyś natknęłam się na współrzędne geograficzne Łancew Ługa (była to wypowiedź bezimiennego forumowicza).
Oto one: Łancew Ług – 52°54′04.5″N 25°43′06.5″E – osada nie istnieje – jest tylko las. Wielkie Pole było naprzeciwko, po północnej stronie linii kolejowej – też jest tam tylko las. Wielkie Pole to była rodzinna wieś mojej mamy na obecnej Białorusi, ale podobny los spotkał i miejsce urodzenia taty – Kudryń na Ukrainie. Też tylko las. Los Kudrynia jeszcze może próbowałabym wytłumaczyć – to był majątek szlachecki więc u bolszewików musiał ulec zagładzie, ale losu maleńkich i wcale nie bogatych osad, o których na tej stronie piszemy nijak nie potrafię wyjaśnić.
Niebogatych – bo to można wyczytać z dziecięcej wyliczanki mojej mamy:
„Wielkie Pole, Łancew Ług
Nie ma chleba, nie dał Bóg”
Pozdrawiam serdecznie. Małgorzata Lewandowska
Emil Zbierski
mój e-mail: lime3@o2.pl
szukam osób, które zamieszkiwały miejscowość Murawinka (mieszkali tam Klimowie – rodzina mojej mamy) znajdującą się pomiędzy Łancew Ługiem a Kołbowiczami. W archiwach Memoriału jest rodzina Adamczyków z Murowanki (prawdopodobnie tak zapisano nazwę Murawinki), tzn. Stanisław i Anna oraz ich dzieci Józef, Anna, Zofia, Władysław, zesłana 10.02.1940 r. do Miełandowa. Być może to zbieżność nazwisk, a może to też Pańska rodzina.
Jeśli chce Pan, proszę pisać do mnie bezpośrednio na adres markoffice@wp.pl
Pozdrawiam – Marek Wiśniewski
szukam wszelkich informacji na temat rodziny Król, mieszkańców Wielkiego Pola. Jeden z nich w armii Andersa Walczył o Monte Casino. Liczę na pamięć Pani Mamy. W jakiej części wsi znajdowała się ich posesia ? Może w posiadaniu Pani są jakieś zdjęcia tej miejscowości, lub mieszkańców ?
Czekam z niecierpliwością na Pani (lub innych osób) odpowiedż.
Pozdrawiam serdecznie.
mój e-mail: troick1@o2.pl
Szukam informacji o swoich pradziadkach. Nazywali się Rajzel albo Razel oraz o rodzinie Moćko, pochodzili z Nowopolna Łańcew-Ług. Prababcia z domu nazywała się Gajos za męża Rajzel lub Razel. Mieli dzieci Michalinę, Henryka, Ludwika i Mariannę moją babcię. Po wojnie przesiedlono ich do Wielkopolski do wsi Sarbka powiat Wągrowiec. Będę wdzięczny za jakiekolwiek informacje o swojej rodzinie.
Pani Małgorzata Lewandowska w swojej publikacji powyżej podała współrzędne Łańcew-Ług, niestety są one błędne bo pokazują centum miasteczka Lida. Może pani jeszcze raz, może gdzieś jest mały błąd.
Mama posiada zdjęcie uczniów uczęszczających w tamtym czasie do szkoły w Łańcew Ług.
A najciekawsze to chyba to, że w 2001 roku na całkowicie zarośnięty cmentarz w Łańcew Ług dotarł/ obecnie już śp./ Bolesław Bożek, który zrobił tam zdjęcie pomnika Ojca Mamy Tomasza Gębali zmarłego 22 lutego 1927 r. Pomnik całkowicie zachował się, bardzo dobrze czytelny jest na nim napis. Mama to zdjęcie posiada. Jeżeli ktoś pragnie bliższych informacji to tel. Mamy kom. 887 601 907 lub 68 34 144 20
Łancew Ług 52°54′04,5″ N 25°43′ 06,5″ E
Pozdrawiam serdecznie.