25 lipca 2012
(Na podstawie dokumentów udostępnionych przez p. Janusza Popławskiego)
DALIDOWICZE, w latach 1921/45, znajdowały się w województwie nowogródzkim, powiat Stołpce. Po reformie administracyjnej w 1926 r., powiat Wołożyn gm. Iwieniec.
Domów mieszkalnych – 51,
Ogółem mieszkańców – 314,
Mężczyzn – 161,
Kobiet – 153,
Wyznania rz. kat. – 311,
praw. – 3.
Narodowość polską deklarowało 314 mieszkańców. [1]
W marcu 1928r., w Dalidowiczach uruchomiono Spółdzielnię Mleczarską, którą zorganizował instruktor rolny O.Z.K.R. z Iwieńca p. W.Cierpicki. Znajdowała się na terenie b.majątku – pogranicze Iwieńca i Kamienia. Powszechnie o majątku miejscowa ludność mówiła „dwór”.[2]
W latach 1941/44, sołtysem w wiosce był p. Józef Zadrejko, który ok. 1950 r., przyjechał do PRL –u. Po 1945 r., deputatem był p. Mazanik.
Relacja p. Janusza Popławskiego s. Fabiana ur. 1946 r., w Dalidowiczach:
„ Moimi przodkami po kądzieli byli Ignacy i Anna Lipniccy, którzy mieli pięcioro dzieci: Marylę, Emiliana, Zenona, Józefa i Jana.
Józef Lipnicki to mój dziadek, a jego córka Bronisława (1920 – 2010) to moja mama. Jej rodzeństwo to: Maria, Franciszek, Jan, Witold, Ignacy.
„Po mieczu” jestem synem Fabiana Popławskiego – jego mama miała na imię Michalina. Mam brata Lucjana i siostrę Jadwigę.
Konstanty Popławski, wspomniany w „Ocalić od zapomnienia” p. Zenona Kłaczkiewicza, po utracie przyjaciółki Wery, ożenił się ze Stefanią Łynszową. Ich córka Jadwiga jest znaną piosenkarką na Białorusi. Mój ojciec Fabian Popławski zawdzięcza życie Janowi Kłaczkiewiczowi.
Po wojnie był wywieziony na Sybir, a po jego powrocie, w 1957 r., wyjechaliśmy do Wrocławia. Ojciec zmarł we Wroclawiu w 1968 r.

Fabian Popławski z rodziną, matka Michalina, żona Bronisława, siostrzenica Weronika, od lewej Lucjan l.4, Jadwiga l.8, Janusz l.6
Franciszek Lipnicki uciekł z niemieckiej łapanki, był w AK i Wojsku Polskim gen. Berlinga. W 1944 r., zginął pod Toruniem, jego symboliczny grób znajduje się na cmentarzu w Kamieniu k. Iwieńca.
W czasie wojny, w Batalionie Stołpecko – Nalibockim AK służył st. uł. Franciszek Czyczyro z Dalidowicz. W opracowaniu Adolfa Pilcha jest jeszcze wymieniony Franciszek Szyczyro, ale wg Zenona Kłaczkiewicza, „jest to błąd w pisowni, a de facto chodzi o tę samą osobę”. Nie jest też znany „Zagłoba” Henryk?
Dalidowicze w maju 2012 r. – relacja Janusza Popławskiego.
„Tu się urodziłem we wrześniu 1946 r., tu mieszkali moi dziadkowie, pradziadkowie i rodzice. Wyjechałem w 1957 r. do Wrocławia. Została ziemia, dom, serce!

„Oni byli za młodzi do partyzantki – Zenon Kłaczkiewicz”. Od lewej: Jan Lipnicki ur.1927, Feliks Kłaczkiewicz ur. 1928 – brat Zenona Kłaczkiewicza, autora „Ocalić od zapomnienia”, Witold Lipnicki ur.1930, Józef Łynsza ur. 1930, Walerian Skurat ur. 1930. Dalidowicze ok. 1947 r.
Idziemy z Kamienia z bratem Lucjanem i kuzynką Melanią. Jest piękna pogoda – poniedziałek 30 kwietnia 2012 r., temperatura powietrza ok. 25 *C. Napis Dalidowicze w j. białoruskim.
To była polska wieś – Dalidowicze w archiwach od ok. 1800 r., w okresie wojen napoleońskich wymieniana na mapach przejść wojsk francuskich i polskich na Moskwę.




Zredagował: Stanisław Karlik
[1] Skorowidz miejscowości RP, T.VII, cz.1. Województwo Nowogródzkie, Warszawa 1923, nakładem GUS.
[2] Życie Nowogródzkie nr 139 z dnia 26 czerwca 1928 r. Pracownia Mikrofilmów BN w Warszawie,W-wa 4.05.2012 r.









Ale rodzina ,która została na wschodzie mieszka w Ciasnowej,i mińsku,kamieńcu .
pozdrawiam gorącą
Renata Roman
mojego dziadka Aleksandra matka była z domu Popławska z tego co opowiadał mi kiedyś dziadek to jej brat po II wojnie światowej wyjechał do USA.
Chciał nawet mego dziadka Sciągnąć do ameryki dziadek posiadał glejt Amerykański taki czarny papier i białe litery ,ale w końcu nie udało mu się wyjechać
pozdrawiam
Renata Roman
mojego dziadka Aleksandra matka była z domu Popławska z tego co opowiadał mi kiedyś dziadek to jej brat po II wojnie światowej wyjechał do USA.
Chciał nawet mego dziadka Sciągnąć do ameryki dziadek posiadał glejt Amerykański taki czarny papier i białe litery ,ale w końcu nie udało mu się wyjechać
pozdrawiam
Renata Roman
Powodzenia w poszukiwaniach.Pozdrawiam.Fred