niedziela, 27 sierpnia 2017

"Nie trzeba mnie zabijać"

„Nie trzeba mnie zabijać”

26 lipca 2012


(Krótka refleksja na temat przeczytanej książki Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego)

O takim fakcie wiedziałem, zanim ukazała się książka. Na wiosnę 1944 r., polski harcerz Ksawery Suchocki z Wołożyna widział w Iwieńcu (ok.50 km od Stołpców) małego SS-manna w towarzystwie dorosłego Niemca, który coś wykrzykiwał pod adresem polskich oficerów z Batalionu Stołpecko – Nalibockiego AK.
Książka potwierdza taki modus operandi Niemców. Lejtmotivem jest tragiczny los żydowskiego chłopca, któremu udało się uciec spod „topora faszystowskich siepaczy” w Kojdanowie.

Nie do końca jasna postawa łotewskiego żołnierza ocaliła mu życie. Aleks jest mu za to bezgranicznie wdzięczny. Piotr i Marcin przystępnie i zrozumiale opisują sytuację społeczności różnych narodów – Żydów, Białorusinów, Polaków, Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Rosjan – którą przedstawiają w kontekście ich aspiracji narodowych w konfrontacji z ideologiami – komunistyczną i faszystowską.
Po raz pierwszy chyba możemy się dowiedzieć o faktach i zdarzeniach dotychczas szerzej nieznanych. O dramatycznym ludobójstwie i likwidacji żydowskich gett w Kownie, Rydze, Słonimiu, Kojdanowie itd.
Autorzy zlokalizowali sprawców i ich pomagierów „po nazwiskach” oraz przedstawili motywy ich działania.
Mały, niczemu niewinny Aleks musiał się temu wszystkiemu przyglądać. Musiał przyjąć warunki swoich mocodawców i „wybawicieli”, aby przeżyć i przekazać prawdę o tamtych mrocznych czasach. Książka napisana w formie reportażu, łatwym i dla każdego zrozumiałym językiem !

Stanisław Karlik

Brak komentarzy: